poniedziałek, 31 grudnia 2012

Refleksje...

Witajcie! 
Oliwka usnęła, więc postanowiłam szybciutko napisać, co u nas. A u nas harmider i hałas;) Próba spakowania wszystkich niezbędnych rzeczy i poupychania ich w walizkach. Ciuchy zalegają wszędzie, podobnie jak zabawki i produkty spożywcze. Ja przeżywam stres, a Oliwia zabawę swojego życia. Z wielką radością zmienia położenie wyżej wymienionych przedmiotów. Chowa je do wanny (zabawki - muszą zrobić "myju"), ciuchy do pralki - czyste(!) - (Olisia robi planie"). Trudno zatem powiedzieć, co zostało już spakowane, a co już zdążyło być wypakowane przez Liwkę;) Na szczęście, z pomocą ma mi przyjść moja mama, która postanowiła troszkę poskromić swoją wnuczkę i zająć ją czymś (czymkolwiek), żebym mogła spokojnie dokończyć pakowanie. A wyjeżdżamy 2 stycznia, rano. Na następny dzień, do Oliwki, przyjdzie lekarz, żeby zobaczyć to nasze cudo;) Cieszymy się bardzo, że lekarze z Tubingen - wiedząc jak potraktowano nas w Polsce, postanowili przyjąć nas znacznie wcześniej do swojej Kliniki. Nie wyobrażam sobie, żeby Oliwia miała pozostać teraz bez opieki medycznej. A niestety musiałam podpisać, że na swoją odpowiedzialność przerywam leczenie mojego dziecka. Czułam się z tym fatalnie i bardzo mnie to wybiło z codziennego funkcjonowania. Po tym rozpoczął się dla nas pechowy pobyt w szpitalu. Jak pisałam wcześniej, nie było krwi dla Oliwki. Czekałyśmy 12 godzin!! Po podaniu preparatu w mojego "wampirka" wstąpiły nowe siły. Godzina 23.00, cisza na sali, kolega Oliwki z pokoju - Dominik - już dawno śpi, Beatka - jego mama już przysypia, ja ledwo żywa z tego całego stresu, cisza jak makiem zasiał i nagle moje dziecko, moja córcia, przerywa ciszę nocną swoim donośnym śpiewem - "ej ti mała, słyszysz, zrobiłam siku, na, na, na, ej ej"  Myślałam, że po prostu padnę ze śmiechu. Nie potrafiłam się na nią zezłościć, że o tej porze jeszcze nie śpi. I powiedzcie, że wampiry nie istnieją;)   Na następny dzień nie było już tak wesoło. Najpierw alergia na preparat - Oliwka zapuchnięta i cała w czerwonych plamach. Potem,  okazało się, że płytki spadły do 11 tysięcy i należy je podać. Z tym też jest historia. To ja - matka, poszłam dowiedzieć się, czy przypadkiem Oliwia nie wymaga podania płytek. Pani doktor była taką optymistką, że chciała nas wypisać do domu. Wtedy się postawiłam i powiedziałam, że nie będę jechać 200 km, żeby za chwilę wracać na podanie płytek, a ponadto profesor obiecał mi, że dostanie wszystkie niezbędne preparaty. Słowo "profesor" okazało się tym magicznym słowem, które załatwia wszystko i tak znowu czekałyśmy 11 godzin na płyteczki. Przy czym, jak już dotarły do szpitala, dość późnym wieczorem, myślałam, że wszystko pójdzie teraz super, Olisia dostanie, to, czego potrzebuje i na następny dzień pójdziemy do domu. No, ale nie tak szybko i nie tak łatwo. Wenflon okazał się niedrożny i trzeba było niunię raz jeszcze zakuwać. Zakładanie nowej kaniuli trwało 20 minut, ponieważ Oliwce pękały żyły i nie można było się wkłuć. Oliwia strasznie przy tym krzyczała - "mamusiu, uratuj mnie!" Pierwszy raz rozpłakałam się w gabinecie zabiegowym, nie wstydziłam się swoich łez i emocji. Płakał też mój mąż. Jej wołanie za każdym razem rozdziera mi serce, ale wcześniej tłumaczyłam sobie, że to dla jej zdrowia. A teraz to wszystko niepotrzebne...Patrzę na jej rączki i nóżki pokryte zielonymi siniakami, na strupy po wkłuciach...myślę sobie ile musiała wycierpieć, ile już dzielnie zniosła...wracają wspomnienia...pamiętam, jak wróciła po zabiegu wszczepienia vascu - portu...obolała, zabandażowana...i pamiętam, że bardzo bałam się odchylić ten opatrunek i zobaczyc, jak to wygląda. Wcześniej mdlałam na widok krwi, a teraz musiałam tam zajrzeć...przeraziłam się tych szwów, tego, że coś jej tam "sterczy", że coś siedzi pod skórą...pomyślałam sobie - "jeny, jakie ona będzie mieć po tym blizny"...Moja córka ma raka, a ja się martwię o blizny...idiotka ze mnie, tak, totalna idiotka... jakby te blizny miały jakieś znaczenie...a później na salę wjechały pompy i podłączono jej pierwszą "chemię". Pamiętam, że z tego stresu pobiegłam do łazienki zwymiotować. To było dla mnie zbyt dużo. Moja malutka córeczka, ten okruszek, którego chciałam ochronić przed złem tego świata, ma podłączoną rurkę, która wtłacza paskudną truciznę w jej małe ciałko. Oliwcia leżała bez ruchu, patrzyła się tempo w ścianę, nie jadła, nie piła, nie mówiła nic... po prostu leżała nafaszerowana lekami...nie pozwalała się dotknąć, przytulić...to było dla mnie najgorsze...jej małe rączki odpychały mnie od siebie...czułam, że mnie nie chce, bo za moją zgodą to wszystko ją spotkało. Tak bardzo chciało mi się płakać, ale nie mogłam, bo udawałam, że jestem silna...a nocami wisiałam nad toaletą, wymiotując aż do żółci...organizm się buntował...wiedziałam, że jestem słaba psychicznie i mogę oszukać wszystkich, nakłamać, że tak nie jest, ale przed samą sobą nie byłam wstanie udawać...Po dwóch tygodniach przyjechała moja mama. Oliwia miała mieć robione badanie scyntygraficzne, aby potwierdzić, bądź wykluczyć przerzuty. Mama przywiozła mi wówczas obrazek Jana Pawła II i Ojca Pio (rozmawiamy sobie po dziś dzień) i  kartkę od rodziny z przepięknym wpisem: 
"Życzmy Wam: odwagi, by iść do przodu bez względu na wszystko. Wiary w siebie, w człowieka i w świat, w który trudno uwierzyć. Nadziei potrzebnej, by żyć i oczywiście przyjaciół i rodziny, takich od serca, na zawsze! Po prostu życzymy Wam szczęścia!" ( ciocia Barbara Wojnarowska, Aleksandra Wojnarowska, Hania Wojnarowska i Łukasz Szymanowski, Hania, Radek i Emilka Lech, Weronika, Paulina i Krzysztof Lech,  a także babcia Józia i dziadek Władek Lech) 
Pamiętam, że to właśnie po przeczytaniu tych słów, uciekłam do pokoju hotelowego, by pozwolić swoim emocjom wyjść...płakałam jak dziecko...pomyślałam o rodzinie...jej obecność była dla nas najważniejsza...sami czuliśmy się słabi, były momenty zwątpienia, totalnej rezygnacji...i to rodzina przychodziła z ogromną miłością, energią i planem działania.  Nigdy nie zapomnę, jak moja kuzynka Ola Wojnarowska, powiedziała: "Aśka, przestań ryczeć! Popierdoliło się, ale będzie dobrze!" Bardzo dosadne to było, ale sprawiło, że na chwilę otrzeźwiałam, zaczęłam znowu mieć przebłyski świadomości, że musimy działać...i później już ciągle doświadczałam obecności naszej rodziny...moje kuzynki trzymały mnie za ręce, bym nie upadła, ocierały łzy, gdy płakałam, Paulina przywracała mi wiarę w Boga, odpowiadała na najtrudniejsze pytania i cały czas powtarzała: "módl się i wierz, bo jeżeli Bóg jest z nami, to, kto przeciwko nam" Siedziałam w szpitalu z Oliwką i nie miałam świadomości, że dzięki naszym najbliższym zaczęły dziać się cuda, że coraz więcej osób dowiaduje się o naszej chorej dziewczynce. To rodzina, jej miłość i wsparcie dały nam siłę, by nie zamykać się w swoim cierpieniu, by opowiedzieć o swojej miłości do dziecka, by podzielić się swoimi emocjami, które towarzyszą nam podczas tej walki... 

(...)szczególnie bliscy są w moim sercu, 
bezgranicznie chyba wszyscy, bo potęga słowa w tym co robię, 
urodzeni, by istnieć w moim sercu w cudzysłowie. 
Rodzina, majestat życia to - chińskie przysłowie. 
Chroń wszystkich, bądź bliski dla bliskich, wystaw dłoń, bądź jak tarcza, trzymaj pociski. Chroń mnie Boże, Aniele pomóż moim bliskim.
Wiele jeszcze przed nami - pokonuję drogę
O wiele więcej za nami - tego nie powiem" 

Mamo (Jolu, Doroto), tato (Darku, Sławku), babciu (Józefo, Zosiu), dziadku (Władysławie i Władku), Sylwio i Maćku z Zuzią i Marysią, Paulinko,  Radku i Haniu z Emilką, Haniu i Łukaszu, Basiu, Olu i Patricku, Mateuszu i Natalko, Weroniko i Krzyśku, Halino, Karolu, Przemku i Klaudio z Gabrysią, Pawle i Beato z Adasiem, Agnieszko, Tomku z Weroniką i Piotrusiem, Mirku i Bożeno, Bogusiu, Sylwio z Jackiem i Wiktorią, Jolu i Andrzeju, Marto z Marcinem, Tereso, Ewo i Edmundzie...Dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami, w naszej codzienności, w naszym strachu, łzach i bezsilności. Dziękujemy, że dzwonicie, piszecie, że dajecie słowem i czynem świadectwo swojej obecności, że nasza walka od pierwszego dnia stała się również Waszą...dziękujemy za wszystko, co robicie dla tego małego człowieczka...dla naszej córki...dla naszej Oliwki...  


  

W imieniu swoim i całej naszej Rodziny, dziękujemy Wam Wszystkim za to,  że usłyszeliście nasze wołanie o pomoc i że nie przeszliście obojętnie. Dziękujemy za Wasze otwarte serca i głowy pełne pomysłów, za poświęcony czas...za zaangażowanie i wszelkiego rodzaju działania. Tylko dzięki Wam, Waszej wspaniałej postawie Oliwia może pojechać tam, gdzie przywrócą jej zdrowie! 
Każdy z Was, podarował jej część siebie...każdy z Was, podarował jej szansę na życie...  

"Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on Tobie!"    

Dziękujemy, że usłyszeliście jego bicie...i ruszyliście do działania... 
Zmieniliście nasz świat i nasze życie... 

Asia, Adrian i Oliwka

51 komentarzy:

  1. Czytam i płaczę. Nie wyobrażam sobie jaki stres przezywacie jako rodzice i jak bardzo cierpi Oliwka. Jestem z wami i cały czas będę. Musi być zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :* Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2013!

      Usuń
  2. Czytam i ryczę jak bóbr ;-( Asiu, jesteś dzielną kobietą i cudowną mamą. Jestem pewna, że wasza historia zakończy się pomyślnie. Codziennie się za was modlę i wiem na pewno, że osób którzy się za was modlą jest dużo więcej.
    Nawet mój synek, który ma 1 rok i 3 m-ce i umie "w imię ojca i syna" też się modlił za Oliwcie- a kogo ma Pan Bóg wysłuchać, jak nie maleńkich bezbronnych dzieci ?
    Cieszę się że możecie jechać wcześniej do szpitala, tam się wami dobrze zaopiekują. Asiu, codziennie wchodzę na wasz blog śledzić co u Oliwki, jak czas wam pozwoli, proszę pisz co u was, dobrze? Ściskam was mocno
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się wzruszyłam, kiedy przeczytałam, że Twój malutki synek modli się za moją córeczkę. Dziękuję! Jesteście cudowni!!! Wszystkiego dobrego dla Was na ten Nowy 2013 Rok! Buziaki!

      Usuń
  3. KOCHANA JESTEŚ TAKA DZIELNA -ALE SIĘ PORYCZAŁAM .JAK NIE PISZESZ CHOCIAŻ JEDEN DZIEŃ TO ZACZYNAM SIĘ MARTWIĆ NIE MA WIADOMOŚCI -ALE W KOŃCU PISZESZ CIESZĘ SIĘ ŻE JEDZIECIE WCZEŚNIE NAJWAŻNIEJSZE ŻE BĘDZIE OPIEKA -KIEDYŚ PISAŁAŚ ŻE 13 TO TWOJA SZCZĘŚLIWA LICZBA POTEM ŻE TO SIĘ ZMIENIŁO .ZBLIŻA SIĘ ROK 2013 TO BĘDZIE SZCZĘŚLIWA 13 NIEMA INNEJ MOŻLIWOŚCI TYLE LIDZI SIĘ MODLI BÓG NAS WYSŁUCHA
    W TYM 2013 DUUUUŻŻŻŻOOOO ZDROWIA ,WYTRWAŁOŚCI -JAK NAJMNIEJ BÓLU DLA OLIWCI -CAŁUSKI DLA ADRIANA UŚŚŚCISKI DLA NAJDZIELNIEJSZEGO DZIECKA -AGA I RESZTA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, dziękuję! Buziaczki dla całej rodzinki!!!! Najlepsze życzenia dla Was na Nowy Rok 2013!!!

      Usuń
  4. Ja się pytam za jakie grzechy takie niewinne dzieciaczki muszą cierpieć !! Życie jest niesprawiedliwe !!! :((( Płaczę jak to czytam , to jest straszne... Podziwiam Panią!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda...jest niesprawiedliwe i najgorsza jest w tym wszystkim bezradność...
      Przytulam mocno śląc życzenia na Nowy Rok 2013!

      Usuń
  5. wiem, że będzie dobrze! :) i też ryczę.... Oliwciu ślicznie wyglądasz krasnalku! :*
    Asiu, życzę Wam zdrowia, wytrwałości i spełnienia marzeń! wiadomo w tym jest najważniejsze, żeby Oliwcia była zdrowa. Ja wiem, że będzie dobrze... :)
    G

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że Oliwcia pełna energii. Jesteście wspaniałymi ludźmi.Zawsze czytam Twoje wpisy i plącze. Jesteś cudowną mamą. Dbaj o tą kruszynę i dawaj znać jak się nią opiekują w Stanach. Modlę się za was. Buziaki
    Kasia Z.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczęśliwego
    Nowego Roku 2013
    Życzę Wam i Oliwce Zdrowia i cudów w
    Nowym roku 2013
    Jesteśmy z Wami

    OdpowiedzUsuń
  8. Asiu, zaglądam tu codziennie. Modlę się nie tylko o zdrowie dla Oliwki, ale również o siłę dla Ciebie i męża, o to, aby Wasza miłość pokonała wszystko. Bardzo się wzruszyłam Twoim wpisem. Trzymam kciuki za leczenie.

    Ania Przewodowska

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję:)życzymy Wam dużo sił, zdrowia i rozplątania tego co tak poplątane:)Marcin z rodzicami

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Asiu czytam pani blog od pewnego czasu,codziennie.Często łzy cisną mi się do oczu,ponieważ mam córeczkę zbliżoną wiekiem do pani córeczki.Teraz też byłam z nią w szpitalu na kroplówkach.I będąc tam myślałam o Was.Codziennie myślę,ale wtedy myślałam jeszcze bardziej.Jest pani bardzo silna.Przeżywam to wszystko tak jakby dotyczyło mnie samej.Jak przeczytałam,że już 2 ego wyjeżdżacie bardzo się ucieszyłam.Oby z końcem tego starego roku wszystkie złe chwile zostały za Wami a Nowy Rok 2013 przyniósł same radosne dni.Życzę Wam tego z całego serca i modlę się za pani córeczkę.Proszę koniecznie pisać co u Was na tyle na ile czas pani pozwoli.Ściskam Was mocno i trzymam kciuki.Będzie dobrze.Pozdrawiam!Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  11. siedzę i płaczę jak małe dziecko nad tą notką. jak bardzo jest Pani silna! modlę się o Was wszystkich, nie tylko o Oli i wierzę, że wszystko w końcu będzie dobrze. Wiem,że Bóg jest za nami, za Wami, za Waszą i naszą wspólną walką. wszystkiego, co naprawdę najlepsze na rok 2013 dla Waszej rodziny. Pani tak pięknie pisze o codzienności... i jest Pani wspaniałą Mamusią dla Oliwci. wszystko musi być dobrze, nie ma innego wyjścia! gorące uściski dla Was!

    Dominika(ta z ostatnich smsów :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Kwiatuszek mały! wszystko będzie dobrze! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. nie mogę znaleźć toczących się aukcji..nie wiem gdzie szukać na blogu, czy może ktoś mi pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :)

      http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=27216717

      Usuń
  14. Wiersz dla Oliwki:) silnej pięknej i malej istotki. Pani Asiu prosze nia płakać. wiem ze to trudne patrzac na jej cierpienie dziecko tego nie rozumie ale kiedys jak dorosnie bedzie silna i zdrowa podziękuje wam na pewno z całego serca. Jestescie wspaniałymi rodzicami!!! Przetrwajcie to!!!!! Już niedługo zaświeci dla was słoneczko!


    Kiedy dziecko tańczy – tańczy cały świat.
    Z rudym kundlem czarny kot,
    drzewa z niebem, z ziemią płot,
    ptak z obłokiem, wiatr z motylem,
    świerszcz na łące…
    Cały świat ma tyle lat,
    ile dzieci mają lat,
    te dzieciaki, co do tańca
    wzięły słońce.

    Kiedy dziecko płacze –
    płacze cały świat.
    Kot ma oczy pełne łez,
    na podwórku płacze pies,
    wiatr w kominie, mysz pod miotłą,
    świerszcz na łące.
    O, jak słono od tych łez,
    nawet cukier słony jest,
    o, jak ciemno, o jak zimno –
    gdzie jest słońce?

    Dajcie dzieciom słońce, żeby łez nie było,
    Dajcie dzieciom słońce, dajcie dzieciom miłość.
    Dajcie dzieciom słońce, całe słońce z nieba,
    Żeby mogły tańczyć, mogły śpiewać.

    Wanda Chotomska

    OdpowiedzUsuń
  15. Asiu tak strasznie Wam kibicuje, to się musi udać, oliwka to silna dziewczynka tyle już przeszła i można powiedzieć że to już ostatnia prosta żeby była zdrowa. Pokochałam tego okruszka od pierwszego wejrzenia i serce się kraje że musi tak cierpieć. gosia

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochani musi byc dobrze!!!
    Buziaki dla krolewny..
    Ja chociaz sie nie znamy jestem myslami z Wami..

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochani trzymajcie sie mocno bądżcie dla siebie wsparciem spędziliśmy w Sczcecinie na Uni lubelskiej 1,5 roku.Dobrze ,ze masz kogoś takiego kto walnie w stół i przywoła Cie do porządku takim kimś ja byłam dla mojej siostry ona też ciągle ryczała nie powiem ,ze ja nie ale robiłam to w tedy kiedy nie widzała tego.
    W tym 2013 życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana Asiu. Jest juz 1 w nocy. Zasypiam obok mojej malej Pchelki... postanowilam tu jeszcze zajrzec... zawsze tu zagladam przed snem myslac o Was. Mysle zawsze pozytywnie i choc blog przepelniony jest smutkiem i zalem, to ostatnio coraz czesciej widze promyczki swiatla. Z koncem roku zamykacie to co bylo zle - beznadziejnych lekarzy, chemie, bol i cierpienie. Nowy rok otwiera dla was nadzieje. Dla mnie tez 13 byla szczesliwa i tego sie trzymajcie! Jak pisalam juz w poprzednim poscie- wyslalam spiro maili za granice do ludzi wyzej postawionych. Odpisalo na razie paru ludzi, a wsrod nich jeden mega sympatyczny czlowiek. Z poczatku nie chcial wierzyc w moja-wasza historie, ale moj drugi mail go chyba powalil na kolana. W skrocie strescilam mu wasz blog, opisalam, ze skorzystalismy juz z chyba wszystkich mozliwych sposobach zbiorki pieniedzy, a ich wciaz brakuje. Poruszylo go to i powiedzial, ze juz zaczal rozsylac swoim znajomym (w samych tylko powiazanich biznesowych ma ponad 500 osob) informacje o waszej Olisi i jej zmaganiach z choroba oraz o potrzebnym wsparciu finansowym. Mysle, ze po nowym roku na pare Euro mozecie liczyc. :) ps. Kiedys pisalam, ze chyba musicie zaczac sie martwic gdzie urzadzicie w lecie grilla dla nas wszystkich was wspierajacych. Mysle, ze Oliwce bedzie smakowac moja karkowka. :) Kochani, teraz powaznie, zacznijcie myslec pozytywnie, a i to co was spotka bedzie waszym odbiciem. Juz sie wystarczajaco naplakaliscie. Odetchnijcie z ulga, uwiezcie, ze bedzie lepiej... Olisia dla zdrowienia potrzebuje rowniez waszej dobrej energii. Ile razy bedac smutnym, zlym, naburmuszonym, udzielalo sie to naszym najblizszym. A czy jak.sie usmiechniecie przyjaznie do waszego wroga, on aby troche nie spusci z tonu? Ja widze, ze los sie troche do was usmiechnal, pojawila sie nadzieja na lepsze. Odpowiedzcie usmiehem, a usmiech do was wroci. Jestem przekonana. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Asiu Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2013 dla Twojej rodzinki a przede wszystkim duzo zdrowka dla Oliwki, wytrwalosci ,optymizmu i sily dla Was Rodzicow. Wszystko bedzie dobrze, musi byc!!!Codziennie modle sie za ta nasza zolniereczke z Koszalina.trzymajcie sie!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU ORAZ DUŻO,DUŻO ZDRÓWKA DLA DZIELNEJ OLIWKI ŻYCZY SYLWIA Z RODZINĄ:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkiego dobrego w nowym roku,jego liczba przyniesie szczęście. Mam nadzieję,ze latem spotkamy się w parku lub na placu zabaw:)Pani z Oliwką a ja ze swoją Anielką,która ma półtora roku.Pobawią się razem. Trzymam kciuki za Oliwkę i czekam na dalsze informacje jak przebiega pobyt w Tubingen.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mamy już 2013 rok...wierzę,że będzie to najszczęśliwszy rok w Waszym życiu:)Niewiele mogę dać - jedynie modlitwę i kilka cegiełek...ściskam mocno całą Waszą dzielną rodzinkę!!Ania

    OdpowiedzUsuń
  24. Pani Asiu to straszne, że lekarze z naszego kraju, w którym żyjemy i do którego zapewne się w jakiś sposób przywiązaliśmy tak Was potraktowali,a zarazem cudowne, że całkowicie obcy lekarze są tacy otwarci na Was, na Oli. Lekarze, którzy w sumie, to oni mogliby mieć bardziej 'wyrąbane' to oni POMAGAJĄ, proszą Was wcześniej do swojej kliniki, a nasi Polacy tak sobie sprawę olewają :( .

    Przed Wami dużo kilometrów do przebycia wiec życzę Wam, żeby ta podróż była dobra, żebyście szybko tam się dostali, żeby Oli miała duuużo siły i uśmiechu, oraz żeby Wam - rodzicom tej siły nie zabrakło.
    Odezwijcie się do nas czasem z tego Tubingenu :)
    Oby ten rok był duuuuuużo lepszy, niż poprzedni !
    Ściskam Was !
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  25. Pani Asiu przesyłam Noworoczne życzenia-przede wszystkim zdrówka,wytrwałości i wiary,oby ten początek roku przyniósł Wam ukojenie
    Szerokiej drogi do Tubingen-dojedzcie szczęliwie a my wszyscy dalej będziemy pomagać,zbierać pieniążki(głos koszaliński obiecał wznowić temat)żebyście nie musieli się martwić,Oliwka poruszyła wiele serc,wszystko skończy się szczęśliwie i niedługo może spotkamy się w parku,czekamy na wieści z Tubingen
    Pozdrowienia dla Waszej Trójki
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  26. Sa Panstwo wspanialymi rodzicami , ktorzy robia dla swjego dziecka wszytsko co najlepsze...a to , ze dopadaly Pania takie mysli to uwazam , za normale w tym calym strachu , leku i bezradnosci... niestety za duzo nie moglam pomoc , tyle ile bylam w stanie, ale wciaz w glowie siedzi mi mysl , ze moglam zrobic cos wiecej... ciesze sie , ze juz jedziecie i Oliwka bedzie pod opieka lekarzy... napewno wszytsko sie uda , 14 bedzimy sie modlic za Oliwke... i prosze pisac co u Panstwa , bo przezywamy to wszytsko razem z wami , czytajac kazdy Pani wpis lzy leca same po policzku, ile Panstwo musza przejsc i ta mala kruszynka, ale juz niedlugo bedzie po wszytskim i wiosna spotkamy sie w parku i nasze dzieciaczki beda sie wspolnie bawily , wszyscy wierzymy , ze tak bedzie...prosze mnie nie zrozumiec zle , bo bardzo sie ciesze, ze juz jedziecie, ale jak to dziala , ze nie ma wszytskich pieniazkow jeszcze a mozliwy jest wyjazd ? a my dalej bierzemy sie do roboty i robimy wszytsko,zeby uzbierac calosc no i oczywiscie zagloadamy tu kilka razy dziennie , zeby zobaczyc co u naszej Oliwki.Malenka jestes wielka!!! kochamy cie calym serduszkiem...buziaki dla was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to działa, że...czasami zdarzają się cuda;))) Fundacja wpłaciła tyle, ile udało się uzbierać i w dalszym ciągu działamy. Do 14 stycznia MUSI wpłynąć reszta!!!! Mam nadzieję, że damy radę...Pozdrawiam serdecznie!!!!

      Usuń
  27. Ja też czytam i płaczę... płaczą wszyscy obcy ludzie niebędący nawet Waszą rodziną.. to jest naprawdę piękne i pokazuje, że świat nie jest taki zły, że są ludzie mają w sobie wrażliwość i serce.. i że kiedy jest źle nie płaczemy, tylko bierzemy się w garść i pomagamy, organizujemy zbiórki i wszem i wobec ogłaszamy, że musimy pomóc Oliwce.. jestem dumna, że i ja też stanęłam na głowie :-) i też wszystkim dziękuję! to może spotkać każdego.. a Wam życzę miłości, bo ONA wszystko zwycięża... Asiu głowa do góry... i zostaw trochę miejsca w walizce.. nasze serca też się tam pakują :-)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście!!! Zabieramy Wasze serducha i Was samych!!! ;)) Jesteście w naszych myślach i w naszych sercach każdego dnia!!!!

      Usuń
  28. Dorzuciłyśmy z moją półtoraroczną córeczką i swoją cegiełkę na finansowanie operacji Oliwki. Trzymamy kciuki i modlimy się za Was dziewczyny!
    Brytusia

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystkiego Co Najlepsze w Nowym 2013 roku.
    Chcialam sie spytac co do kwoty uzbieranej, tzn. mialam nadzieje ze juz uzbieramy troche wiecej ... a tu jeszcze troche zostało. I co teraz jak nie ma uzbieranej sumy a operacja juz tak naprawde za pare dni?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. no wlasnie..brakuje prawie 100 tys i wyrazili zgode na Wasz przyjazd? a moze jeszcze cos trzeba,dozbierac?chcielibysmy wiedziec jak sytuacja wyglada,w koncu wszyscy mamy w tym swoj udzial;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochani, w dalszym ciągu zbieramy pieniążki! Wpłaciliśmy, tyle, ile udało się uzbierać i działamy dalej, ponieważ musimy zapłacić za leczenie dokładnie tyle, ile jest w kosztorysie. No, niestety;/

      Usuń
  31. I my z Wami jedziemy! Pamietamy o Was w modlitwie i WIEMY, że juz niedługo Oliwka o wszystkim zapomni i pojedziecie na dłuugie wakacje. Moje dzieci podnoszą rączki przy modlitwie wieczornej i proszą, żeby Oliwka nie cierpiała i była już zdrowa. Nie jesteście sami, jesteśmy z Wami, każdego dnia. Uściski! efka

    OdpowiedzUsuń
  32. Asieńko... cały czas o Was myślę, pamiętam w modlitwie i po prostu WIEM, że będzie dobrze... Oliwka jest waleczna tak jak Jej Mama... Jesteś niesamowita:) ściskam Was mocno. Ala K.

    OdpowiedzUsuń
  33. No to My też sie zabieramy

    OdpowiedzUsuń
  34. i oby wiecej takich cudow sie zdazalo w waszym zyciu!!! trzymamy kciuki i modlimy sie caly czas za wasza coreczke i sily dla was !!! a pieniazki wspolnymi silami uzberamy , no wiec kochani dzialamy dalej ;]i pamietaj Asienko , ze myslami jestesmy caly czas przy tobie

    OdpowiedzUsuń
  35. Mogę domyślać się z czym Pani się zmaga, ponieważ sama mam chore dziecko. Mój synek ma poważne problemy z układem moczowym, jednak wierzę, że zarówno on, jak i Pani córeczka pokonają swoje kłopoty zdrowotne. Wszystko będzie dobrze. Tak czuję. Jednocześnie niecierpliwie czekam na dalsze informacje na temat małej pchełki. Wraz z Jasiem przesyłamy również drobną kwotę dla Pani maluszka. Pozdrawiamy Was serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Dorzuciliśmy swoją cegiełkę, śledzimy bloga i cały czas trzymamy za Was kciuki. Oliwka ma wspaniałych rodziców. Razem przejdziecie przez tę chorobę. Życzymy Wam dużo siły. I zdrowia dla Oliwki. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytam i placze.. Trzymamy kciuki z malutkim Kubusiem!

    OdpowiedzUsuń
  38. Kochani, mam córeczkę w wieku Oliwki. Gdy przeczytałam... Nie wiem, jak dajecie radę... Mam nadzieję, że raczysko przegra, życzę Wam tego z całego serca. Swój 1% na pewno przekażę dla Oliwki. Mam też dwie torby uzbieranych nakrętek, mogę je przesłać na adres podany tutaj. Trzymam kciuki! Ola z Łodzi

    OdpowiedzUsuń
  39. Żadnych wiadomości...pewnie rodzice Oliwki nie mają na to ani czasu ani możliwości. Może chociaż ciocia coś nam napisze?Jak Maleńka się czuje?Jak zniosła podróż?Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. Kochani... Nie widzieliśmy się osobiście, a jednak mam wrażenie jakbyśmy się znali. Pewnie dlatego, że zerkamy codziennie na Wasze wpisy, myślimy o Was z wielkim uczuciem... Pewnie znajdą się tacy ludzie, którzy nie zrozumieją Waszego bólu i tragedii, ocenią według własnych nieprzemyślanych spostrzeżeń... Nie bierzcie tego do siebie. Nie jest Wam to potrzebne. Macie wystarczająco wiele trosk. Myślami jesteśmy z Wami i trzymamy kciuki, żeby wszystko potoczyło się według Waszych pragnień. Niech ten koszmar się skończy i wracajcie z Kruszynką do domku :)

    OdpowiedzUsuń