niedziela, 11 maja 2014

"Sko­ro nie można się cofnąć, trze­ba zna­leźć naj­lep­szy sposób, by pójść naprzód. "

Witajcie!

 Postanowiłam napisać kilka słów, o tym, co u nas słychać...więc...spieszę donieść, że Misia zaczęła rehabilitację, ponieważ zaliczyliśmy ogromny regres w porównaniu z rokiem poprzednim. Oli uczęszcza na ćwiczenia do Medical Beta i dzielnie ćwiczy z panią Renatą:)  Dla mnie najważniejsze jest to, że Oliwia naprawdę lubi tu przychodzić i w trakcie treningu nie dochodzi do żadnych histerii, ani spazmów;)  Wielkie brawa i pokłony dla pani Renaty, która potrafi okiełznać naszą małą elektrownię atomową;)))) Jest dobrze, dajemy radę! :) 
W maju czeka nas kontrolna wizyta u dermatologa oraz alergologa (AZS). Czerwiec natomiast należeć będzie do kardiologa ( jednak ciągle szmery na serduchu!) oraz jak zapewne pamiętacie (lub nie) mamy się stawić w poradni radiologicznej, aby skontrolować węzły. Niestety, węzeł nad obojczykiem ciągle sterczy jak jakaś gula i mnie straszy! :(  Doktor Owsianny, pod którego opieką jest teraz Miśka, powiedział, że najważniejsze, że nie był to węzeł odczynowo powiększony i póki co, obserwujemy...jak będą jakieś wątpliwości, to wtedy biopsja...oby nie...



 











Wiem, że rzadko piszę...można powiedzieć, że zatopiłyśmy się z Oliwką w codzienności...pochłonęły nas zwykłe sprawy...jesteśmy zajęte życiem...życiem, które jest najzwyklejsze w swojej istocie...nie robimy niczego, o czym by można powiedzieć, że jest niezwykłe...
...a może jednak...może patrząc przez pryzmat tego, co nas spotkało, należałoby powiedzieć, że każdy dzień jest darem...czymś niezwykłym i wyjątkowym...każda chwila jest niepowtarzalna...każde teraz, które dopiero co było teraźniejszością, a które mija bezpowrotnie, przeżywamy intensywnie...takie już jesteśmy;) Oliwia znowu biega po kałużach, poranna rosa osiada na jej ubraniu, słońce zanurza się w blond włosach, wiatr przeczesuje je delikatnie...
ostatnio jeździłyśmy rowerem...szalałyśmy w deszczu...ulice były puste i tylko nasz śmiech przerywał ciszę...to był taki moment, kiedy zrozumiałam, że to choroba mojego dziecka nauczyła mnie cieszyć się wszystkim tym, co niesie każdy dzień...tak, doceniam życie, bo zdaję sobie sprawę, jak bardzo jest kruche i nieprzewidywalne...doświadczyłam tego, że jednego dnia możesz być najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie, a za chwilę okazuje się, że tylko ci się zdawało, bo właśnie Twój świat runął niczym domek z kart i nijak daje się to ogarnąć...niestety, najczęściej gubimy w codziennym pędzie to, co najważniejsze i najpiękniejsze...a przecież liczą się rzeczy małe, drobne...choćby jazda rowerem w dżdżysty dzień...wsłuchiwanie się w melodię deszczu spływającego po soczyście zielonych liściach drzew...a wilgotne powietrze...wilgotne powietrze ma tak niesamowity zapach!!! La vie est belle!  

 



 

 


Celebrujcie życie, cieszcie się chwilą! Wszystkiego dobrego! 


Pozdrawiamy, 
Asia i Oli :) 








14 komentarzy:

  1. Asiu, pewnie już Ci kiedyś pisałam, ale napiszę jeszcze raz. Mój Alanek także ma takie węzły pod żuchwą, rosną mu gdy zaczyna się infekcja, a później wracają do swoich rozmiarów (około 1,5 cm). Podejrzewam, że u Was jest jak u mnie, przy chorobie się powiększyły i nie wchłonęły :) Lekarka mówi, że bardzo dużo dzieci tak ma. Także to kontrolujemy, ale wszystko jest ok. Tak jest od około 4 lat. nie martw się Asiu, wszystko będzie dobrze :* Wasz Anioł stróż nad Wami czuwa i nie pozwoli by Olince się krzywda stała :) :* Kochani zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka :*
    Ps. Cieszę się, że wszystko wraca do normy :) A uśmiech Oliwi, wynagradza wszystko !
    Całuski i pozdrowienia od Halcarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, dziękuję! Pozdrowienia dla całej Waszej Rodzinki!

      Usuń
  2. wcsoraj przelatywalam tablice fb i myslalam , ze mi sie przewidzialo.... ale nie.... jest wpis od naszej Pani Asi! i jak zwykle lezka mi sie w oku zakrecila...tak Pani na mnie wplywa....moim zdaniem zyjecie najlepiej jak sie da.naszym malym pociecha niewiele potrzeba do szczescia.wazne jak maja kochajacych rodzicow ktorzy pozwalaja im zyc beztrosko...wydaje mi sie,ze takie najprostrze rzeczy sa najlepsze.to one sprawiaja naszym dzieciom najwieksza frajde a przy okazji my sie dobrze bawimy...co tu duzo pisac taka mala pociecha to najlepsze co nas w zyciu moze spotkac...Pani Asiu blad,jest o czym pisac.jestescie szczesliwi,cieszycie sie soba i kazda chwila,bierzecie z zycia ile sie da....to najwazniejsze.
    zycze wam, zeby te wszystkie wizyty ktore was czekaja przebiegly pomyslnie i zebyscie spotkali na swojej drodze samych rzyczliwych ludzi....a my oczywiscie trzymamy kciuki i szturmujemy niebo!
    ps.tez kocham zapach wiosennego deszczu.jest cudowny....
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, ma Pani rację - czasem te najmniejsze rzeczy sprawiają największą frajdę:)

      Buziaczki!!!

      Usuń
  3. Księżniczko Zwycięska, serce mi pęka gdy czytam co przechodzisz, ale wszystko będzie dobrze bo nie może być inaczej, nasze serca są z Tobą i z Twoimi dzielnymi rodzicami. Ściskam wszystkich serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!!!! Moc pozdrowień!! :*

      Usuń
  4. Jak miło przeczytać co się u Was dzieje :) Ma Pani sto procent racji, doceniamy coś dopiero gdy możemy to stracić. Cieszę się ogromnie, że radujecie się każdym dniem. Uśmiech dziecka to rzecz najcudowniejsza, tak jak Olisia się ciągle uśmiecha aż się cieplutko na serduszku robi :) Na pewno będzie wszystko dobrze, ale trzeba trzymać rękę na pulsie i cały czas sprawdzać ! Jest Pani cudowną mamą, widać że miłość płynie do Oliwki poprzez tą wielką opiekę. Ślę buziaki, miłego dnia :*
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Staram się być dobrą mamą...ale... co to znaczy "być dobrą mamą"? ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Olisiu a czy masz w kaloszach papcie lub buciki, to bardzo ważne bo w samych kaloszach stópki marzną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...i tu jest problem...;/ Mama kupiła nieodpowiednie kalosze :(

      Usuń
  6. Olisiu, w takim razie kaloszki należy wyłożyć grubo gazetą przyciętą do rozmiarów stópki, działa tak samo jak papcie, stópki w ten sposób mają zabezpieczenie przed kontaktem z zimną gumą kaloszy. i nie będzie przeziębienia.Ściskam Cię serdecznie mała Księżniczko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, na pewno skorzystam! :*

      Usuń
  7. Jaka uśmiechnięta córcia:):) Uśmiech dziecka jest największym skarbem
    Wszelkiego dobra życzę WAM!!!

    OdpowiedzUsuń