poniedziałek, 2 września 2013

papierówki, deszcz i przemoczone nogi Peppy...

Witajcie!

Dzisiaj pogoda nas nie rozpieszczała. Od rana deszcz miarowo uderzał o parapet, niebo zachmurzyło się posępnie...a naszym mieszkaniem zawładnął zapach papierówek (Ula, Piotr, Kalinka - dziękujemy!) Oliwka wytrwale podawała mi jabłka, żebym mogła je dokładnie obrać i podzielić na ćwiartki. A spróbowałabym tylko zostawić gdzieś kawałek skórki! "Mamusiu, źle obrałaś! Niestarannie robisz! Nie spiesz się, powolutku! No, spokojnie, dasz radę!" Okropnie mnie to bawiło....co chwilę wybuchałam śmiechem, a Miśka uporczywie dopytywała z czego się tak śmieję...Ona jest taka zabawna! Te jej "złote myśli";-) 
Efekt naszej pracy możecie podziwiać tutaj: 




A to już dzieło Oliwki (no dobra, mama zrobiła napisy), ale pomysł (tzw. zamysł artystyczny) i wykonanie - Panna Oliwianna;) 











Jak już wspomniałam, dziś lało jak z cebra. Nie dałyśmy się jednak tej "szklanej pogodzie" i uzbrojone w płaszcze przeciwdeszczowe i kalosze, powędrowałyśmy dziarsko na dwór. I pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu, nigdy w życiu, nie zabrałabym Oliwki na deszcz...ponieważ na pewno się rozchoruje, a jeszcze, nie daj Boże, będzie musiała dostać antybiotyk...i co wtedy? Nie przeżyłabym tego! Postanowiłam mocno walczyć ze swoimi fobiami i nie zamykać jej w domu. Nasze dzisiejsze zmierzenie się z deszczem było dla mnie wyzwaniem(bo temperatura już niższa)! A Oliwka? Nie przepuściła żadnej kałuży! Podskakiwała ochoczo i radośnie!Uśmiech nie schodził jej z buziuchny! ;-) A kiedy wróciłyśmy do domu...klops...nogi mokre, przemoczone...A pytałam w trakcie zabawy: "Oliwko, masz suche nogi?" "Tak, mamusiu."...A z butów aż się wylewało..."Oliwko, dlaczego nie powiedziałaś, że masz wodę w butach?" " Bo ja byłam Peppą mamusiu!"...No i weź tu prowadź "poważne" rozmowy z dzieckiem!;-)






Często pytacie, jak ja się czuję. Wydaje mi się, że nawet o.k....Można powiedzieć, że wynik sierpniowej kontroli pozytywnie mnie wzmocnił. Tłumaczę sobie, że będzie dobrze, aczkolwiek, jak pisałam już wcześniej, staram się nie wybiegać daleko w przyszłość. Rano, zanim jeszcze otworzę oczy, pierwsza myśl, jaka się pojawia, to ta, że na tu i teraz, Oliwka jest zdrowa. Mówię to sobie każdego dnia...próbuję nie tworzyć jakiś negatywnych wizji. Odganiam pytania "dlaczego", "a co będzie jeśli", "po co to było".. Szukam pozytywów! Nawet dzisiaj, przy takiej beznadziejnej pogodzie! Pomyślałam sobie, że co z tego, że pada...nawet niech będzie burza z piorunami! Jestem szczęśliwa, ponieważ moje dziecko jest ze mną...i tylko czasami, w nocy, kiedy zapada cisza, wracają do mnie wspomnienia...ale o tym póki co... "ciiiiiiiii"...jeszcze będzie czas....

Pozdrawiamy Was serdecznie! 








Asia i Oliwka

38 komentarzy:

  1. jak miło patrzeć na te zdjęcia :)
    są wspaniałe. ta radość w oczach Mamy i Oliwki mówi sama za siebie :)
    właśnie, Oliwka jest zdrowa i to jest najważniejsze!
    pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochane Dziewczynki ...a jak te Wasze przewory będa smakowały !!!...opisy cudne .
    Ciesze się, że macie humory..a nóżki trzeba wymoczyć w ciepłej wodzie z solą .
    Jeśli chodzi o marmoladkę jabłkową tę ,którą próbowałyście to robię tak :jabłka przekrawam na ćwiartki,usuwam gniazdka i pestki płukam a następnie wszystko mielę w elektrycznej maszynce do mięsa,razem ze skórką potem wszystko gotuję w dużym garnku dodając cukru ...zależy od gusttu i słodkości jabłek .Gorące jabłka nakładam do słoików zakręcam i słoik gotuję około 20 minut,potem słoiki stawiam na "głowie".SMACZNEGO
    Cieplutko pozdrawiam i ściskam całą rodzinkę a Oliwkę szczególnie papatki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za przepis!:* Musimy spróbować - jeszcze zostało nam "trochę" jabłek. ;)

      Pozdrawiamy serdecznie!!!!!

      Usuń
    2. Jesteście wspaniałe. Podziwiam was za walkę z chorobą Oliwki, nie wiem jak ja bym sobie poradziła z taką horobą dziecka, ale mam to szczęście że moja curcia jest zdrowa i co dziennie dziękuję bogu za to... Pozdrawiam was i cieszę sięże trafiłam na wasz blog i będę na niego zaglądać

      Usuń
  3. Asiu dobrze ze zaczęłaś sobie w końcu tłumaczyć ze jest dobrze,ze mala jest z Wami i zdrowa i jeszcze zostało Ci tylko wymazać te złe wspomnienia ,które wracają nocna cisza.Pamiętaj i żyj tylko ta myślą:Oliwka jest zdrowa i zawsze już tak będzie.Jak zbraknie wam słoiczków to zapraszam do mnie mam wolne a owoce kupie i chętnie Was zatrudnię by tez mieć tak piękne arcydzieła w swojej spiżarce.Ania z Oliwcią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - nie ma sprawy! Chętnie się spotkamy z Wami i powyklejamy trochę słoiczków! ;-)

      Buziaki dla Oliwci i reszty Rodzinki!

      Usuń
  4. Jaka Ona jest kochana,bardzo się cieszę,że mogłam Was poznać Teraz sobie nie wyobrażam,że mogła bym codziennie nie sprawdzić bloga czy nie ma nowych wiadomości,co się dzieje aktualnie z naszą Miśką. A tak wgl zaczął się wrzesień więc pewnie już coraz częściej Olisia będzie skakać po kałużach,więc pewnie już szczęśliwa. Asiu a co do Ciebie to dla mnie jesteś po prostu wielka. Codziennie się przełamujesz małymi krokami,bo wiadomo Oliwia jest mała(wielka)więc chce poznawać Świat, a Ty jej bardzo w tym pomagasz jak widać. Buziaczki dla Was kochane:*
    Melania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melaniu, dziękujemy! Ściskamy Cię serdecznie!

      Usuń
  5. Jesteś niesamowita Księżniczko Zwycięska ale pamiętaj, słowa i myśli mają ogromna moc,dlatego zaklinaj tylko te pozytywne.A te kleje, cudne. Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu Oliwki dziękuję i pozdrawiam! ;):)

      Usuń
  6. Nie no, Oliweczka jest NIESAMOWITA!!! A te słoiczki - jako ozdoba do kuchni, będą oko cieszyć :) - proszę do piwnicy nie wynosić! "Deszczowe zdjęcia" - cudne!. Olweczka jest śliczna i mądra ! Pozdrawiam szczęśliwe Dziewczyny!
    Agnieszka L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy pięknie!!!! Moc pozdrowień!

      Usuń
  7. Jak cudownie potraficie teraz celebrować życie :)
    A słoiczki? Są przesłodkie :) Chętnie bym taki jeden kupiła. Może je na allegro wystawić? :)
    Pozdrawiam moje dwie ulubione Blogerki:******
    Sylwia z N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy serdecznie!
      Prosimy o adres i wysyłamy! ;)

      Pozdrawiamy!

      Usuń
  8. Paniu Asiu.
    Prawie od początku czytam Pani bloga i modlę się codziennie za Oliwkę.
    Sama jako nastolatka chorowałam na nowotwór i doskonale pamiętam jak moja mama o mnie walczyła. Dzisiaj minęło 8 lat i praktycznie jestem zdrowa. Ale choroba odisnęła ogromne piętno w mojej psychice. Jetem mamą dwóch nacudowniejszych szkrabów. 4-letniego Bartusia i 2-letniej Zuzi. Dzieci są dla mnie wszystkim pewnie dlatego strasznie boję się o ich zdrowie. Wystarczy, że któryś kichnie a ja juz trzęsę się bojąc się, że rozwija się jakaś straszna choroba. Doskonale rozumiem Panią i strach o zdrowie Oliwki. Pozostaje walczyć i mocno wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Moja choroba zmieniła mnie niesamowicie. Potrafię cieszy się każdą drobnostką a przede wszystkim zrozumiałam, że nic nie jest tak ważne jak zdrowie. Pani Joasiu życzę wzystkiego dobrego. Oliwka jest prześliczną dziewczynką a Pani jest cudowną mamą.
    Pozdrawiam,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Ściskam! Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  9. Trzeba dużo czasu żeby sobie uświadomić że dziecko jest zdrowe i najprawdopodobniej będzie zdrowe... Zawsze pozostanie malutki strach, ale nauczysz się z tym żyć. Lęk schowa sie gdzieś w zakamarku duszy. Mnie potrzebne były ponad 4 lata żeby osuiągnąć jakąś stabilizację emocjonalną-nie na 100%, ale choć na trochę. Codziennie patrzę na Michałka-uśmiechnięty, szczęśliwy, od wczoraj uczeń klasy pierwszej. Upewniam się że nic mu nie dolega. Czuję jak bardzo go kocham i jak on kocha mnie. Odkrywam codziennie na nowo słowo-macierzyństwo. Przedtem lęk o synka przesłaniał mi wszystko.
    Mamo Oliwki wierzę że z Twiją córką bedzie dobrze. Wciąż nie do zaakceptowania jest to co zrobili lekarze ze Szczecina. Takla pomyłka to dla dzieci może okazać się tragiczna i choćby dlatego sprawa powinna ujrzeć światło dzienne-nie tylko na tym forum. Ile dzieci w ten sposób skrzywdzą yanim ktođ stawiajcz diagnoye sie opamieta Anna mama Michaka

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, dziękuję! Pozdrawiam! Uściski dla Michałka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej:)
    Ja może już się nie udzielam na Oliwkowym blogu ale jak jest nowy wpis zawsze czytam ;)
    Całusy dla was dziewczyny i samych pozytywnych chwil w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oliwka jest cudowna w tych kaloszach.
    Kochani Rodzice Oliwki wielkie Brawa dla Was.

    Oliwka będzie dobrze.

    Przesyłamy wielkie Buziaki dla Was Kochani.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale smakowita marmolada jabłkowa.Oliwcia bedzie miała do naleśników w zime.Mniam
    Cudowne zdjęcia Walecznej w tych kaloszach.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochani co tam u Was ? nie lubie tej ciszy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy;-) Jak tylko się zbiorę, to obiecuję wpis na blogu. Uściski!

      Usuń
  15. czytam po raz kolejny kolejny wpis mamy Michałka i porównuję z wpisem Pani, Pani Joanno, to chyba nie była wina lekarzy w Szczecinie, oni postawili diagnozę na podstawie badania histopatologicznego wycinka, tam są sprawcy.Przypomina mi się moja historia gdzie wyniki badań moczu były znakomite przez całą ciążę,aż do czasu gdy zapytałam ginekologa czy w ciąży rosną stopy bo rozmiar 41 jest już dla mnie za mały i pokazałam mu moje nogi /cały czas chodziłam w spodniach i nogi nie były widoczne/, natychmiast szpital, badania moczu na cito i co, tragedia, zupełnie inne wyniki, tragiczne.Wprawdzie wszystko skończyło się dobrze ale przez 2 lata leczyłam nerki a groziło mi usunięcie jednej. Ja też odpuściłam temu laboratorium ale cały czas zastanawiam się ilu ludziom wyrządzili krzywdę i jak się nie boją podpisać tak niedbale wykonane analizy. Działo się to dawno temu jeszcze w PRL, ale widzę, że w dalszym ciągu pracują ludzie którym tych prac wykonywać nie wolno, raczej ich miejsce jest przy łopacie. Ściskam całą Oliwkową rodzinkę i Olisię Zwycięską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie, to nie do końca tak. Diagnoza została postawiona 19 września, na podstawie badania obrazowego. Profesor P. założył od razu, że to neuroblastoma. Po biopsji powiedział, że nic chyba z tego nie będzie, bo pobrano za mało materiału. Czekaliśmy prawie trzy tygodnie na diagnoze z Warszawy, Wawa odsyłała do Krakowa - bo faktycznie był problem. Dopiero po interwencji szefa kliniki profesora U. przyszła diagnoza - neuroblastoma. Uważam, że lekarze ze Szczecina wiedząc, jaka jest sytuacja, powinni zlecić kolejną biopsję. W przypadku Oliwki popełniono szereg błędów. Myślę sobie, że niech te ... ze Szczecina cieszą się, że inni Lekarze pomogli mojemu dziecku i tylko dzięki temu nie oddaliśmy sprawy do sądu. Przepraszam, nie chcę już do tego wracać - nie jestem ostatnio w najlepszym stanie (stąd też brak wpisów na blogu)

      Usuń
    2. PS A co do pracy laboratorium - to racja. Ilu ja się podobnych historii nasłuchałam! A tekst o łopacie bardzo mi się podoba! ;)))))

      Buziaki!

      Usuń
  16. Słyszała Pani może o akcji "zwykły bohater"? Myślę że Karolina dziewczyna, która prowadzi bloga dlasandrusi, świetnie by się nadawała! pomaga tylu dzieciom! Może jest tu ktoś kto wie jak i by ją zgłosił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się tym zajmuję;-) Wkrótce info na blogu! :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. przestancie juz roztrzasac to co bylo,prawda jest taka,ze popelnili blad,ktorego konsekfencje mogly byc tragiczne.dajcie tej rodzinis normalnie zyc i ie zmuszajcie ich do ciaglych tlumaczen.cieszcie sie ich szczesciem i dajcie im powoli wrocic do normalnosxi,pozbierac sie.kiedy tu wchodze i czytam,ze u nich ok.widze usmiechniete buzie na zdjeciach to ogarnia mnie radosc...kibicuje im caly czas i mam nadzieje ze kiedys spotkam na spacerze w parku i obdarze ich szczerym usmiechem a moze moj synek ponryka z oliwka...Pani Asiu zycze szybkiego poprawienia nastroju to pewnie ta szara pogoda po czssci tak dziala...ps a co z Panem Adrianem.cos cicho o nim.jak sie ma i sobie radzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:*

      Pan Adrian powiedział, że on nie będzie udzielał się na blogu, ponieważ zawsze robił niepotrzebne zamieszanie, wprowadzał chaos i harmider;-) W każdym razie, żyje, ma się dobrze i przekazuje serdeczne pozdrowienia!

      Uściski!

      Usuń
  18. wiem, że teraz macie czas tylko dla siebie...ale wrzucajcie częściej jakieś zdjęcia... że wszystko o.k. u Was... dobrze widzieć uśmiechniętą buźkę oliwki... dzieci powinny być ciągle uśmiechnięte...
    pozdrowienia ode mnie i synka...

    OdpowiedzUsuń
  19. Obiecuję poprawę! ;) Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń